Dzień otwarty w zajezdni Gaj

2 października zajezdnia Gaj otworzyła się dla zwiedzających zainteresowanych komunikacją miejską. Główną atrakcją była wystawa zabytkowego taboru tramwajowego, który kiedyś obsługiwał miasto. Był też sprzęt współczesny, który również robił spore wrażenie.

Większość z nich jeszcze pamiętam, bo jako dziecko jeździłem nimi.

Najbardziej ucieszył mnie widok odrestaurowanego autobusu Fredruś. Tym unikatowym kabrioletem w latach 70. i 80. zwiedzało się Wrocław.

Jednak największe wrażenie wywarł odrestaurowany praktycznie od zera tramwaj Maximus, który woził jeszcze pasażerów przedwojennego Breslau przeszło 100 lat temu. Piękna Maszyna!

Forzaitalia 2021 Rozalin

W tym roku po rocznej przerwie i edycji online, udało się zorganizować tradycyjny zlot. Powrócił do Rozalina, gdzie odbył się już raz w 2014 r. Wtedy mnie nie było, więc miałem okazję poznać nowe, piękne jak się okazało miejsce.

Pogoda niestety nie dopisała, ale jak na całodniowe opady i temperaturę poniżej 10 stopni Celsiusza, frekwencja nad wyraz dopisała. Odbyły się wszystkie zaplanowane punkty programu. Poniżej kilka zdjęć pojazdów, które najbardziej mi się podobały.

Na początek Lamborghini Huracan, które udało się obejrzeć jeszcze przed oficjalnym otwarciem imprezy, bo dostarczono je w piątek.

Na zlocie swoją polską premierę miała Alfa Romeo Giulia GTAm. Poczytać o niej można w świetnym artykule Maćka Ziemka.

Maserati Granturismo GT4 to prawdziwy torowy bojownik, noszący ślady walki. Jego historię opisuje ten artykuł.

Nie zabrakło mojej ulubionej 155. Coraz mniej tego modelu pojawia się na zlotach.

Inne ciekawe pojazdy, w tym kilka interesujących modeli Ferrari poniżej.

Ścieżka w koronach drzew – Jańskie Łaźnie

Ciekawe miejsce do odwiedzenia znajduje się w czeskiej części Karkonoszy. To ścieżka w koronach drzew w Jańskich Łaźniach. Spacerujemy na wysokości koron drzew podziwiając piękne widoki, ale przy okazji jest też walor dydaktyczny – można dowiedzieć się wiele o ekosystemie, jakim jest las. Interesująco opisane tabliczki na trasie z możliwością ich tłumaczenia na język polski przy pomocy aplikacji. W sezonie może być problem z zaparkowaniem, ale rotacja na dużym parkingu przed obiektem sprawia, że wystarczy poczekać kilka lub kilkanaście minut.

Oprócz ścieżki znajduje się wysoka na ponad 30 metrów wieża, na której szczyt wchodzi się spiralną pochylnią. Z góry roztaczają się niesamowite widoki na czeską część Karkonoszy. Zejść można tą samą drogą lub zjechać rynną (zjazd płatny).

Na miejscu jest oczywiście sklep z pamiątkami i okolicznościowymi gadżetami, można też coś zjeść i wypić. Ceny umiarkowane, a miejsce ciekawe i warte odwiedzenia. Wizyta za południową granicą to również okazja do zaopatrzenia się w wyśmienite, czeskie piwo.

Padwa – dzień 4

Ostatni dzień pobytu w Padwie upłynął na spacerach i oglądaniu tego pięknego miasta. Po drodze na śniadanie natknęliśmy się na informację o pierwszej śmiertelnej ofiarze koronawirusa we Włoszech – i to właśnie w Padwie.

Zjedliśmy pyszne śniadanie w Caffeine i poszliśmy obejrzeć najciekawsze miejsca w mieście: bazyliki św. Justyny i Świętego Antoniego. Obie monumentalne, przeogromne. Zajrzeliśmy też na padewski Uniwersytet, na którym przez pół roku studiował Wojtek.

Akademik, w którym mieszkał Wojtek.

Wstąpiliśmy też na Aperol do rowerowej knajpy L’Eroica. Powrót do mieszkania i szykowanie się do podróży zakończył nasz krótki wypad do Włoch. Nie przypuszczaliśmy nawet, że mieliśmy ogromne szczęście i ta wycieczka była w ostatnim możliwym terminie. Chwilę później pandemia zaczęła szaleć w Europie, szczególnie we Włoszech – również w rejonie, w którym byliśmy.

L’Eroica – klimatyczna knajpa w Padwie

Nazwa miejsca pochodzi od wyścigu kolarskiego rozgrywanego w Toskanii jesienią. Mogą w nim startować rowery wyprodukowane przed 1987 rokiem. Również uczestnicy wyścigu ubierają się w stroje z tamtych (lub wcześniejszych) lat. Można tu coś przekąsić, napić się pysznej kawy czy Aperolu i obejrzeć relacje z imprez kolarskich. Dla przyjeżdżających rowerem są na ścianie wieszaki, na których można sprzęt zaparkować. Jest też klika starych rowerów, trochę kolarskich pamiątek, a także koszulki i plakaty, które można kupić.